Roczna terapia mojego męża miała dotyczyć prokrastynacji, braku determinacji, odpowiedzialności i samodzielności w decyzjach. Nie zawarto żadnego kontraktu terapeutycznego – terapeutka deklarowała, że „nie lubi formalności”, co stoi w sprzeczności ze standardami profesjonalnej psychoterapii. W trakcie terapii nie nastąpiła poprawa, przeciwnie – pogłębiło się unikanie obowiązków, w tym formalnych spraw dotyczących dziecka w spektrum (orzeczenia,przedłużenia terapii). Z relacji męża wynikało, że w gabinecie utrwalano jednostronną narrację obciążającą partnerkę, co budzi poważne wątpliwości co do zachowania neutralności i unikania triangulacji. W tym okresie nasiliła się wobec mnie przemoc słowna, a następnie doszło do przemocy fizycznej, czego wcześniej nie było. Zakończenie terapii odbyło się bez merytorycznego podsumowania rocznej pracy, przy nacisku na ujawnienie powodów rezygnacji.Oceniam tę terapię jako nieskuteczną, niezgodną ze standardami zawodowymi i potencjalnie destabilizującą